W  I  N  O  L  O  G  I  A

o   w i n o r o ś l i   i   w i n i e

strona główna  |  wydarzenia  |  artykuły  |  książki  |  polskie wino  |  galeria  inne strony  |  o/about  |  mój blog

uprawa winorośli »

winiarstwo »

odmiany winorośli »

poradnik winiarza »

podróże/regiony »

ludzie wina »

historia/tradycje »

wokół stołu »

degustacja i ocena »

ekonomia i prawo »

a r t y k u ł y  |  odmiany winorośli

RONDA W POLSCE DOLE I NIEDOLE

Wojciech Bosak  |  19-01-2011

rondo1.jpg (124571 bytes)

Fot. Mariusz Kapczyński

W ciągu minionej dekady rondo stało się prawdopodobnie najczęściej sadzoną w Polsce odmianą na wina czerwone, a niewykluczone że jest to dziś w ogóle najpopularniejsza ze wszystkich uprawianych u nas winorośli. Jak sobie policzyłem, wśród polskich win pokazywanych ostatnio na paru przekrojowych degustacjach mniej więcej co ósme było zrobione z gron tej stosunkowo wczesnej i mało wymagającej odmiany. Rondo uprawia się praktycznie we wszystkich regionach naszego kraju i niemal wszędzie daje interesujące czerwone wina.

Brak jest wiarygodnych statystyk, ale można ostrożnie szacować, że rondo zajmuje w Polsce jakieś 50 hektarów (możliwe jednak, że znacznie więcej). Jedynym krajem, który może z nami w tej dziedzinie konkurować jest Anglia, gdzie zarejestrowana powierzchnia upraw tej odmiany wynosiła w 2010 roku 44,9 hektara. W swoich ojczystych Niemczech zajmuje rondo zaledwie paręnaście hektarów, a na podobną skalę jest uprawiane także w Danii (gdzie zajmuje czwartą część wszystkich komercyjnych upraw winorośli), Holandii i południowej Szwecji.

Egzotyczne koligacje

Rondo powstało jako krzyżówka winorośli właściwej (Vitis vinifera L.) z winoroślą amurską (Vitis amurensis Rupr.), występującą dziko na terenie Mandżurii i południowo-wschodniej Syberii. Jego dość skomplikowana geneza sięga 1910 roku, gdy znany ze swych kontrowersyjnych teorii rosyjski biolog Iwan Miczurin wyselekcjonował w swojej kolekcji siewkę popularnej wtedy francuskiej odmiany précoce de malingre, która – jak podejrzewał sam hodowca – powstała prawdopodobnie w wyniku przypadkowego zapylenia pyłkiem rosnącego obok krzewu V. amurensis.

Uzyskana w ten sposób obcopylna selekcja o jasnej skórce była później rozpowszechnianana jako siejaniec malengra i uprawiana tu i ówdzie na południu Rosji jako winorośl deserowa. W 1936 roku inny rosyjski hodowca Jakow Potapienko, pracujący w instytucie winiarskim w Nowoczerkasku skrzyżował, tym razem w sposób już zamierzony siejaniec malengra z dziką V. amurensis, uzyskując ciemno zabarwioną odmianę przerobową o nazwie zaria siewiera.

Po wojnie krzyżówka ta znalazła się w kolekcji instytutu winiarskiego w Lednicach na Morawach (zresztą pod błędną nazwą, jako saperawi siewiernyj, co wyjaśniło się dopiero w 2003 roku), gdzie z kolei czeski hodowca Vilém Kraus w 1964 roku skrzyżował ją z popularną w środkowej Europie ciemną odmianą przerobową saint laurent (svatovavřinecké). Ale to jeszcze nie koniec odysei – zbiór nasion uzyskanych z tej krzyżówki podarował Kraus niemieckiemu hodowcy Helmutowi Beckerowi z instytutu winiarskiego w Geisenheim i tam właśnie miały miejsce ponad dwudziestoletnie prace selekcyjne, które doprowadziły ostatecznie do powstania odmiany.

Dopiero w roku 1997 jedną z selekcji wyrosłych z nasion Krausa, oznaczoną symbolem hodowlanym Gm 6494-5 zdecydowano się rozpowszechniać pod nazwą rondo. Odmiana została wtedy zarejestrowana w Niemczech jako V. vinifera i w następnych latach była autoryzowana do produkcji win jakościowych klasy Qualitätswein b.A. i Qualitätswein mit Prädikat w większości niemieckich regionów winiarskich (z wyjątkiem Badenii i Wirtembergii).

kraus1.jpg (43173 bytes)

Współautor ronda prof. Vilém Kraus próbuje polski kupaż ze znacznym udziałem tej właśnie odmiany (– To je bomba! – skomentował wtedy).

Fot. Wojciech Bosak, 2009

Polskie ścieżki

Równie skomplikowane były początki uprawy ronda w Polsce. Pięć obiecujących selekcji uzyskanych przez Beckera z materiału przekazanego przez Krausa sprowadził z Geisenheimu do Polski nieżyjący już profesor Bolesław Sękowski z Akademii Rolniczej w Poznaniu. W 1988 roku winorośle te posadzono w winnicy doświadczalnej Katedry Nasiennictwa i Szkółkarstwa w podpoznańskim Baranowie, a w 1992 roku cztery najbardziej obiecujące z tych selekcji zostały przekazane do winnicy Golesz w Jaśle.

Jak wspomina właściciel tej winnicy Roman Myśliwiec, wśród nich było zaledwie kilka pączków selekcji Gm 6495-4 (czyli późniejszego ronda), dlatego w celu szybkiego rozmnożenia zostały one zaszczepione na dorosłym krzewie podkładki Teleki 5C. Przyjął się tylko jeden i z niego w kolejnych latach został założony matecznik do rozmnażania. Okazuje się więc, że spora część uprawianych w Polsce krzewów ronda pochodzi właśnie od tego jednego witalnego pączka. Nie jest wykluczone, że dzięki temu hodowlanemu “wąskiemu gardłu” mogło dojść do wytworzenia oryginalnej polskiej selekcji tej odmiany, różniącej się pewnymi cechami od roślin pochodzących z mateczników niemieckich.

W wielu bowiem przypadkach “polskie” rondo wykazuje nieco mniejszą zdolność koncentracji cukrów, a przy tym niższą kwasowość i ciekawszy, bardziej złożony aromat, niż niemieckie selekcje tej odmiany. Te rozbieżności nie do końca tłumaczą się różnicami klimatycznymi, ale ich przyczyną mogą być przeróżne czynniki, jak choćby podkładki (większość niemieckich sadzonek jest szczepiona na przyspieszających dojrzewanie podkładkach SO4, które z kolei są rzadko stosowane przez polskich szkółkarzy). Tak, czy inaczej, rzecz wymagałaby dokładniejszego sprawdzenia.

Rondo w winnicy...

Pomimo nie najlepszej, w stosunku do innych odmian mieszańcowych odporności na mróz i choroby, nie jest to odmiana jakoś szczególnie trudna w uprawie i zazwyczaj radzą sobie z tym nawet początkujący amatorzy, o ile zostaną spełnione pewne minimalne wymagania siedliskowe. Wzrost krzewów jest umiarkowanie silny, a plenność generalnie dość wysoka, choć nie zawsze regularna i w niektórych latach owocowanie może być mniej obfite. Rondo znosi dobrze różne sposoby cięcia – zwykle poleca się prowadzenie krzewów w formie jednoramiennego Guyota lub Casenave'a, ale mogą one być także cięte krótko “na głowę”.

Po winorośli amurskiej dziedziczy rondo stosunkowo dobre i wczesne drewnienie pędów, choć nie jest ono tak odporne na mróz jak większość popularnych u nas mieszańców na wina czerwone. W fazie głębokiego spoczynku zimowego krzewy znoszą bez większych strat temperatury rzędu –22°C, jednak poważnym mankamentem odmiany jest wczesny start wegetacji (to kolejna cecha odziedziczona po V. amurensis), przez co jest ona bardziej narażona na spóźnione przymrozki wiosenne. Dlatego rondo należy sadzić wyłącznie na zboczach dobrze zabezpieczonych przed przymrozkami. Po uszkodzeniach mrozowych krzewy łatwo się regenerują.

Odporność na choroby grzybowe jest generalnie wyższa, w porównaniu z odmianami V. vinifera, jednak w przypadku silniejszej infekcji konieczna jest ochrona chemiczna. Groźny jest zwłaszcza mączniak rzekomy, który często atakuje również owoce. Dojrzewające grona, zwłaszcza jeśli są prowadzone nisko przy ziemi mogą być również atakowane przez szarą pleśń.

Owoce wybarwiają się bardzo wcześnie i często już w połowie września można je zbierać na wino, choć w chłodniejszych rocznikach termin zbioru może się przesunąć nawet do końca września. Przy pełnej dojrzałości sok uzyskuje słabe czerwone zabarwienie, jednak ze względu na dość duże jagody (mniejsza proporcja skórek do miąższu) wydobycie mocniejszej struktury garbników wymaga dłuższej maceracji. W warunkach południowej Polski uzyskuje się zazwyczaj zawartość cukru w moszczu w granicach 10–12 procent potencjalnego alkoholu (ok. 170–200 g/l), a kwasowość oscyluje zwykle na poziomie około 6–9 g/l.

Zbyt niska kwasowość w ciepłych rocznikach w przypadku ronda bywała poważną przeszkodą w uzyskaniu dobrej jakości wina i – paradoksalnie – często najlepsze z nich pochodziły z północnej Polski. Dlatego w cieplejszych regionach kraju warto polecać tą odmianę na zbocza lekko nachylone w kierunku północnym, aby zachować lepszą kwasowość owoców, a także opóźnić początek wegetacji krzewu i zmniejszyć tym samym niebezpieczeństwo przymrozków wiosennych.

...i w kieliszku

Największą zaletą ronda jest możliwość uzyskania dobrej jakości czerwonych win, nawet w bardzo chłodnych, jak na winiarskie standardy okolicach. Wina te charakteryzują się nasyconą ciemnoczerwoną barwą, często z fioletowym niuansem oraz dobrą strukturą. Wprawdzie nigdy nie są to trunki zbyt ciężkiego kalibru, jednak potrafią mieć wystarczająco dużo owocowego ekstraktu i garbnikowej sprężystości, aby mogły uchodzić za wina całkiem poważne.

Atutem odmiany jest czysty aromat w typie V. vinifera, pozbawiony nut mieszańcowych, choć w niektórych winach mogą się pojawiać niezbyt przyjemne posmaki trawiaste lub charakterystyczna buraczana ziemistość. Nie jest to jednak,  jak niektórzy twierdzą cecha odmianowa ronda, ale przede wszystkim wynik użycia złej jakości winogron i niestarannego ich przerobu. Tym bardziej, że pleśnie odpowiedzialne za ziemiste i piwniczne aromaty, jak Botrytis i Penicilium, znacznie częściej atakują rondo, niż inne popularne u nas mieszańce na wina czerwone, jak regent, czy cabernet cortis.

Jeszcze kilka lat temu takie nieczyste,  czyli po prostu źle zrobione wina rzeczywiście zdarzały się dosyć często, co przyczyniło się do nienajlepszej opinii o tej odmianie. Na szczęście dzisiaj nasi winiarze znacznie lepiej radzą sobie z rondem,  zarówno w winnicy, jak i w piwnicy i ewidentnie złe wina z tej odmiany należą już do wyjątków. Rondo potrafi odwdzięczyć się za dobrą winiarską robotę nawet w bardzo trudnych warunkach klimatycznych. Zdarza się, że z winogron, które osiągnęły zaledwie 8 procent potencjalnego alkoholu (czyli ok. 130 g/l cukru) powstaje zupełnie dobre i – pomimo silnej szaptalizacji – zrównoważone wino, które wzbogacone odrobiną beczki potrafi znakomicie dojrzewać, osiągając pełną krasę po 3–4 latach.

Dobrze zrobione rondo może rozwinąć całkiem złożone, szlachetne aromaty wiśni, leśnych owoców (borówki, jeżyny, maliny), czasem suszonych śliwek, często z nutą korzenną (pieprz, tytoń, lukrecja), kwiatową (fiołki) i mineralną (leśna ściółka, pestka). Jest to odmiana plastyczna, z której można uzyskać interesujące wina w różnym stylu. Rondo sprawdza się jako materiał na wina różowe, które – jeśli są dobrze zrobione – mogą być bardzo świeże, owocowe, malinowo-kwiatowe w aromacie. Całkiem dobrze wychodzą także lekkie, owocowe wina czerwone do bieżącej konsumpcji w typie gamay, robione metodą krótkiej, kilkudniowej maceracji gron.

Uzyskanie naprawdę poważnego wina wymaga jednak długiej maceracji ze skórkami, trwającej niekiedy ponad trzy tygodnie. Tylko w ten sposób bowiem można wydobyć odpowiednią garbnikową strukturę i trwały kolor, pozwalające na dłuższe leżakowanie wina. Strukturę takiego wina może dodatkowo wspomóc kontakt z drewnem dębowym, byleby tylko nie był przesadzony. Beczka ma przede wszystkim wzbogacić rondo w garbniki, których ta odmiana z natury nie posiada zbyt wiele, natomiast nadmiar słodkich, waniliowo-kokosowych aromatów beczkowych może naruszyć delikatną równowagę wina.

Urok dobrego ronda opiera się bowiem na starannie wymierzonych proporcjach i jakakolwiek ciężkość, czy nadmiar może tu tylko zaszkodzić. Dotyczy to także zawartości alkoholu, którą niektórzy producenci podnoszą do poziomu około 13 procent, z reguły jednak przynosi to wątpliwy skutek dla urody wina. Rondo daje bowiem krzepkie, sprężyste wino, którego kręgosłup tworzą przede wszystkim garbniki, dobra kwasowość i pestkowy owoc, a do tego często wystarcza zaledwie 11–12 procent alkoholu, aby osiągnąć idealny balans.

Na koniec trzeba wspomnieć o bardzo obiecującym,  jak na czerwone wina z tak wysokich szerokości geograficznych potencjale dojrzewania polskiego ronda. Wprawdzie dotąd nie zdarzyło mi się próbować win starszych, niż pięcioletnie, ale otwarte ostatnio dwie butelki z rocznika 2005 (jedna z Podkarpacia, druga z północnej Polski) prawdziwie mnie zaskoczyły. W obydwu przypadkach były to bowiem wina wciąż jeszcze świeże, z dobrym owocem i całkiem szlachetnie rozwiniętymi aromatami. Zachowywały one przy tym intensywny, mało zmieniony kolor i charakterystyczną dla odmiany czystą, świeżą wiśniową końcówkę, co pozwala wróżyć im jeszcze jakąś przyszłość.

Swoją drogą ciekawe jest, czy ktoś w Polsce ma w piwnicy butelki ronda z wcześniejszych roczników? Warto byłoby takie wina przetrzymać nawet dziesięć lat, aby stwierdzić ich rzeczywisty potencjał starzenia.

rondo2.jpg (141320 bytes)

Fot. Roman Myśliwiec

Czerwony as w rękawie?

Polska stała się już prawdopodobnie światowym liderem w uprawie ronda i wszystko wskazuje, że odmiana ta znalazła u nas niejedno optymalne dla siebie siedlisko. I tylko się z tego cieszyć, gdyż wbrew obiegowym opiniom o tak zwanych hybrydach kilkanaście roczników polskiego ronda pokazuje, że nie jest to bynajmniej jakiś erzac winorośli, lecz całkiem poważna odmiana, zdolna konkurować jakością wina z niejedną “szlachetną” viniferą. Mówią o tym choćby medale, jakie te wina przywiozły z różnych konkursów winiarskich.

Niewiele innych polskich win czerwonych jest dziś w stanie dorównać dobrze zrobionemu rondu (albo jego kupażom). Jeśli w przypadku polskiego pinot noir uznaje się za sukces, że jest on w ogóle “pinotowy”, to najlepsze butelki naszego ronda już wspinają się na solidną średnią półkę. Czy zatem będzie to w przyszłości sztandarowa czerwona odmiana polskiego winiarstwa, jak carmenére w Chile, shiraz w Australii, czy kékfrankos na Węgrzech? Patrząc z boku można odnieść wrażenie, że tak właśnie się stanie, ale sami winogrodnicy i winiarze nie są do tego przekonani. Dla wielu z nich bowiem przyszłość inne ma imię: regent i wydaje się, że to właśnie ta odmiana zawojuje w najbliższych latach polskie winnice.

Nie bylibyśmy tu zresztą wyjątkiem. W Niemczech w ciągu ostatnich piętnastu lat posadzono zaledwie paręnaście hektarów ronda, podczas gdy regent w 2008 roku zajmował aż 2.161 hektarów! W ostatnich latach dało się tam rondo zdystansować także nowszym niemieckim mieszańcom na wina czerwone, jak cabernet cortis, prior, czy monarch. Także w Anglii, gdzie jeszcze kilka lat temu chwalono rondo jako najbardziej obiecującą odmianę na wina czerwone, dziś coraz częściej rekomenduje się regenta (i pinot noir).

Przewagi regenta nad rondem biorą się choćby z tego, że jest to odmiana odporniejsza, bardziej niezawodna i łatwiejsza w uprawie. Przy tym daje regent wina bardziej zdecydowane, ekstraktywne, taniczne, które może nie grzeszą zbytnią subtelnością, ale na pewno są bliższe międzynarodowej stylistyce, powtarzalne i – summa summarum – bardziej handlowe. Na tym tle rondo jawi się jako odmiana dosyć kapryśna, nie zawsze przewidywalna, wymagająca od winiarza odpowiedniego podejścia i pomysłu na wino.

Młode rondo może bowiem zrazić nieobytych konsumentów bardzo ciemną, niemal fioletową barwą (co spotyka się też u niektórych odmian V. vinifera, jak alicante-bouschet, czy saperawi) a także garbnikową i kwasową szorstkością. Można tego uniknąć, stosując odpowiednie zabiegi przy maceracji (délestage, mikrooksydacja), albo też potraktować te wrodzone cechy ronda jako zaletę i pozwolić winu dojrzewać przez 2–3 lata przed rozlaniem do butelek. Ale, jak widzimy, nie jest to najlepsza rekomendacja dla leniwych i niecierpliwych winiarzy.

Trudno też dziś powiedzieć, jaka przyszłość czeka w Polsce takie popularne ostatnio odmiany jak dornfelder, acolon, cabernet cortis, monarch czy pinot noir, które mogą wypierać naszego bohatera z większych, komercyjnych nasadzeń, szczególnie w cieplejszych rejonach południowej i zachodniej Polski. Miejmy jednak nadzieję, że stare poczciwe rondo zawsze będzie miało u nas wiernych stronników, zarówno wśród konsumentów, jak i wśród winiarzy, którzy będą chcieli robić ambitne wina z tej odmiany.

rondo3.jpg (66338 bytes)

Fot. Wojciech Bosak, 2010

Wykorzystana literatura:

Basler P. (1999), Weine aus der Praxis von pilzresistenten Rebsorten, Schweizerische Zeitschrift für Obst- und Weinbau Nr 2/99, s. 40–41.

Basler P. (2003), Entwicklungstendenzen bei den pilzwiderstandsfähigen Rebsorten in der Praxis, Schweizerische Zeitschrift für Obst- und Weinbau Nr 7/03, s. 14–18.

Bentzen J., Shith V. (2009), Wine production in Denmark. Do the characteristics of the vineyards affect the chances for awards?, University of Aarhus, Aarhus School of Business, Department of Economics Working Paper 09-21.

Bosak W., Myśliwiec R (2008), Rondo nasze ulubione, [w:] III Konwent Polskich Winiarzy, dodatek do Magazynu Wino nr 5 (35), s. 53–56.

Galet P. (2000), Dictionnaire encyclopédique des cépages, Paris.

Lott H., Pfaff F., Prior B. (2010), Taschenbuch der Rebsorten, Mainz.

Prange-Barczyński T. (2010), I w kryzysie nie damy się, Magazyn Wino nr 5 (47), s. 16–19.

Schmid J., Manty F., Lindner B. (2009), Geisenheimer Rebsorten und Klone, Geisenheimer Berichte 67.

Schierer K., M. Christmann M., Wendelin S., Eder R. (2005), Einfluss der Makrooxidation von Rotweinmaische auf das Gärverhalten und die Weinqualität bei der Sorte "Rondo", Mitteilung Klosterneuburg 55, s. 101-106.

Stopczyński P. (2009), Konwentowe postscriptum, [w:] IV Konwent Polskich Winiarzy, dodatek do Magazynu Wino nr 4 (40), s. 42–43.

©tekst i zdjęcia: Wojciech Bosak,

©zdjęcia: Mariusz Kapczyński, Roman Myśliwiec

 

© copyright by winologia.pl 2008-2012  |  wszelkie prawa zastrzeżone  |  strona przeznaczona dla osób pełnoletnich

strona główna  |  wydarzenia  |  artykuły  |  książki  |  polskie wino  |  galeria  inne strony  |  o/about  |  mój blog